chalupa

W naszej kulturze małżeństwo rozumiane jest, jako związek kobiety i mężczyzny.Podobnie rzecz ma się w Kodeksie rodzinnymi opiekuńczym, który mówi, że małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński.Tak jest w teorii, ale czy tak jest w życiu? Prawdopodobnie zdecydowana większość czytelników odpowie, że tak jest i w życiu. Ta odpowiedź wydaje się oczywista i niepodlegająca dyskusji.
Jednak po obserwacji małżeństwa "pod mikroskopem" może okazać się, że 1+1= 6 (i to w najlepszym przypadku). Jak to możliwe? Zobaczmy, co widać u Państwa Midzińskich "pod mikroskopem" bez dużego powiększenia i bez trudu zobaczymy dwoje dzieci. One - zawsze są obecne u Midzińskich. Troskliwi Midzińscy stale się nimi zajmują, wożą je na przeróżne zajęcia, zabierają do znajomych, do kina, na zakupy itd. Życie Midzińskich podporządkowane jest Jasiowi i Ali. Takie 100% poświecenie niszczy małżeństwo, a i samym dzieciom szkodzi. Czy Midzińscy przez cały czas muszą być rodzicami, a może przez 2 godziny mogą być tylko mężem i żoną?
Po dłuższej obserwacji Midzińskich zauważamy mamę Pani Midzińskiej, która wpada z wizytą, żeby pochwalić się sukcesami zawodowymi drugiej córki i osiągnięciami szkolnymi jej dzieci. Albo z radością opowiedzieć o nowym drogim aucie swego syna. Jak będą się czuli Państwo Midzińscy po takich odwiedzinach? Z pewnością będą o tej wizycie pamiętać, i nie raz wspomną o niej przy okazji kłótni.
Kolejny dzień obserwacji. Pan Midziński po trudnym dniu w pracy miał nadzieję na rodzinny obiad. Ale po powrocie z pracy okazało się, że odwiedziła ich Ewa, siostra żony, która musiała koniecznie pokazać się w nowym, drogim kostiumie. I tak zajęła Panią Midzińską swoją radością, że ta nie zrobiła obiadu. Pan Midziński był wściekły i głodny. Będzie o tym dniu pamiętał i kiedyś go żonie przypomni.
Innym razem Pani Midzińska zaplanowała, że w sobotę z mężem pojadą do marketu budowlanego i wybiorą glazurę do łazienki. Wszystko było dogadane. W piątek wieczorem zatelefonował brat Pana Midzińskiego z zaproszeniem "na ryby", Pan Midziński zgodził się bez wahania. Żonie wytłumaczył, że pojadą do marketu po powrocie z wędkowania. Tak się jednak nie stało, bo po rybach zajechali do mamy i się zasiedzieli, a potem był zmęczony i chciał odpocząć. Państwo wiecie, co było dalej.
Z dalszej obserwacji wynika, że szwagier był obecny w małżeństwie Midzińskich w kolejnym tygodniu. Pani Midzińska żeby odreagować w poniedziałek umówiła się z koleżanką na zakupy i do kosmetyczki, a we wtorek z przyjaciółką na kawę. Przez te dwa dni Pan Midziński nabierał przekonania, że żona się obraziła, a skoro tak to poszedł kolegami na piwo w środę, a czwartek na mecz. W piątek natomiast całe popołudnie spędził w garażu. Gdy Pan Midziński krzątał się w garażu, pani Midzińska odebrała telefon od cioci Uli, siostry swojej teściowej, która zapowiedziała się na weekend.
W tym miejscu przerwijmy obserwację. Jestem przekonany, że potraficie Państwo sobie wyobrazić, co działo się w weekend u Państwa Midzińskich. Zgodzicie się też, że po weekendzie będzie jeszcze ciekawiej.
I tym sposobem w małżeństwie Midzińskich "pomieszkiwało" sześć osób, nie licząc dzieci, a podobno małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.

Przemysław Mocarski
21.09.2011


 

Tagi: psycholog Łomża, psychoterapia Łomża, pomoc psychologiczna Łomża

Share on Facebook
Comments (4)
?!;+)>
1środa, 21, wrzesień 2011 23:36
Mr_Andrzej_I
No cóż to chyba jakaś nadzwyczajna ( nietypowa ) rodzina.
W zwykłej polskiej rodzinie mieszka jeszcze Bóg który to małżeństwo złączył i jakiś diabeł co je splądrował. To dodatkowo co najmniej 4 kolejne boskie osoby mieszkające miedzy nimi na stałe nie licząc tych pchających się do każdej polskiej chałupy przez radio i telewizję. A w ogóle pominięto wątek wsadzania tam przez byle szparę zasmarkanego nosa niekoniecznie ale przeważnie wścibskich i wrednych lub mądrych inaczej uczynnych sąsiadów.
coś w tym jest
2czwartek, 22, wrzesień 2011 08:24
Tomasz
To prawda, w naszych rodzinach mieszka wiele osób. Myślę, że Przemek pisząc ten tekst, dopiero rozpoczął listę gości-gospodarzy w każdej rodzinie, ale też pewnie nie warto jej kontynuować, bo może się okazać, że i tak wszystkich kandydatów nie wymieni.
?
3piątek, 23, wrzesień 2011 08:12
Tomasz
...Ale jak się tych "gości" pozbyć, zwłaszcza tych nieproszonych.
tradycja
4piątek, 23, wrzesień 2011 14:43
Ja
W zasadzie biorąc pod uwagę tradycyjną polską gościnność ...może i w tym przypadku należy być otwartym ;)

Loading

Znajdź nas na facebook'u