diabelski myn1

 

Statystyki nic na ten temat nie mówią, ale chyba nie w jednym domu atmosfera jest tak gęsta, że coraz trudniej się w niej poruszać. Problemów rodziny nie rozwiązuje czas, który de facto jeszcze bardziej nakręca spiralę nieszczęścia. Małżeństwo i rodzina znajdują się w kryzysie, którym rządzą reguły bardziej z piekła rodem niż ziemskiego padołu.

W zależności od temperamentu domowników albo byle pretekst powoduje wyładowania gorsze od atmosferycznych, albo też w domu panuje nieludzki chłód. Obie strategie są dobre, ponieważ w jakiś sposób pomagają rodzinie przetrwać, choć czasem tak się tylko wydaje. Z biegiem lat, a może nawet miesięcy, strategie nieuchronnie się zużywają. Eskalacja emocji z każdą kłótnią staje się coraz większa, by w końcu stać się jawną przemocą domową. Z kolei tzw. ciche dni są w gruncie rzeczy ładowaniem amunicji. Wybuch, kiedy nastąpi, będzie nie do powstrzymania.

Rodziny w zasadzie zdają sobie sprawę z diabelskiego kręgu, w którym się poruszają. Byle drobiazg potrafi wyzwolić zadziwiające pokłady złośliwości, sarkazmu, agresji. Obrona okazuje się zadziwiająco nieadekwatna, tak jakby z armaty strzelać do muchy, już zresztą wcześniej trafionej z karabinu maszynowego. A to dlatego, że każde z małżonków jest absolutnie przekonane o winie partnera, przynajmniej w o wiele większej mierze niż on sam. Ponieważ czuje się ofiarą tym bardziej za całkowicie nieuprawnione uważa kolejne kierowane do niego pretensje, w sytuacji gdy to drugie stokroć bardziej zasłużyło sobie na naganę.

Diabelski Krąg można rozpoznać także po tym, że wszyscy bardzo łatwo dają się wciągnąć w utarty wcześniej schemat kłótni, która za każdym razem ma podobny przebieg. Padają te same argument, zarzuty i wnioski, a nawet podobne sformułowania. Istota kręgu polega na tym, że każdy element napędza drugi, tworząc w sumie zamknięty układ. Diabelski charakter schematu wynika z tego, że wszystko jest zarówno przyczyną, jak i skutkiem. I jak tu rozwiązać przyczynę, która zawsze ma jakąś przyczynę? Elementy koła możemy określić jako fakty/reakcje oraz uczucia wobec nich. Gdybyśmy sobie spróbowali jakoś urealnić (ale i uprościć) i spróbowali zajrzeć za próg takiego skonfliktowanego domu, moglibyśmy dostrzec np. zdradzającego męża, którego zachowanie wywołuje w żonie głęboki uraz, w wyniku czego nie ma ona żadnej ochoty na seks. Co mąż robi? Oczywiście zdradza po raz kolejny, i znowu żona odbiera to boleśnie i na łóżkowe figle ma jeszcze mniej ochoty, itd. Inny przykład- teściowa wtrąca się we wszystkie dziedziny życia córki, wobec czego mąż tej ostatniej czuje się przedmiotowo traktowany i, nie mając żadnego wpływu na życie rodziny, odkrywa, że w pracy jego zdanie się liczy bardziej. Żona suszy mu głowę, że w ogóle nie angażuje się w sprawy domowe, dlatego zwraca się do mamy by ta jej pomogła, ponieważ nie daje sobie rady z małym dzieckiem, utrzymaniem domu, mężem, którego nic nie obchodzi. Zarysowane schematy są dużym uproszczeniem, zwykle elementów będzie więcej, a również można dodać kilka innych napędów koła, które także wzmacniają patologiczną sytuację.

W oczywisty sposób zastarzały spór wpływa na całość życia rodzinnego, łącznie z dziećmi, które zaczynają mieć własne kłopoty, np. w szkole. Nierzadko dochodzi również do zaburzeń psychicznych, takich jak choćby depresja, których leczenie o tyle będzie trudne o ile sytuacja domowa nie ulegnie zmianie. O seksie oczywiście nie ma mowy, chyba że podczas nielicznych (i coraz rzadszych) interwałów przypływu nadziei, albo pod wpływem silnej presji jednego z partnerów.

Czy małżeństwa nie próbują rozwiązać nabrzmiałej sytuacji? Próbują. Czasem nawet za bardzo, bowiem nie tylko nie udaje się problemu zlikwidować, ale wręcz same te próby są jak kolejne kamienie lawiny. Bezradny małżonek może naciskać swojego antagonistę, by ten się zmienił, czasem moralizuje, albo też ucieka do mamy, alkoholu, do pracy, do czegokolwiek... Niekiedy jedna strona próbuje natychmiast rozwiązać spór, mając go serdecznie dosyć, także nadyma się, bierze w garść, mobilizuje, by ostatecznie ponieść porażkę. W rezultacie w małżeństwie rodzi się bezradność i poczucie beznadziei.

Nie jest łatwo rozwiązać konflikt o powyżej zarysowanym przebiegu. Najlepsze efekty przynosi świadomość własnego wkładu do Diabelskiego Kręgu w swojej rodzinie. Rozbroić niszczącą machinę najłatwiej przy pomocy kogoś trzeciego, osoby niezaangażowanej i bezstronnej (a więc nie teściowa), jakiegoś przyjaciela rodziny, dalszego krewnego albo specjalisty.

Tomasz Czyżewski 25.05.11.

 

Tagi: psycholog Łomża, psychoterapia Łomża, pomoc psychologiczna Łomża

Share on Facebook
Comments (2)
Ocena
1piątek, 27, maj 2011 08:25
Kryzysownik
Ciekawy artykuł, świetne, wręcz rewolucyjne "spojrzenie" na problemy rodzinne, małżeńskie - ich przyczyny i skutki, no cóż może pojawia się szansa na uratowanie niektórych związków.
ad ocena
2poniedziałek, 30, maj 2011 14:35
Tomasz
Dziękuję za miłe słowa. Ja również mam podobną nadzieję.

Loading

Znajdź nas na facebook'u