image0620Sekty są organizacjami totalitarnymi, które głęboko ingerują w prywatne życie członków. Osąd sumienia zostaje przeniesiony na przełożonych, którzy określą ile czasu osoba powinna spędzać na wypoczynku, a ile w pracy, jaką pracę wolno jej podejmować, z kim i kiedy może się ożenić, kiedy i z jakich rozrywek wolno jej korzystać, jak ma wyglądać jej życie intymne itd. Koszty pobytu w destrukcyjnej grupie mają często wymierne efekty. Mogą to być koszty finansowe, często bardzo znaczne, związane z przekazywaniem wszystkich swoich oszczędności, albo spadku. Członkowie sekt bywają wciągnięci w procedury łamania prawa, tak by ukryć wizerunkowo dla organizacji niekorzystne działania lub - pod wpływem nacisku przełożonych - zatajanie aktów przestępczych. Trudno wymierzyć cierpienia rodziny - dzieci, rodziców, małżonków- ponieważ członkowie sekt, pod wpływem religijnej doktryny, nie zważają na ból swoich bliskich i zrywają lub ochładzają relacje z nimi. Najbardziej destrukcyjne jest zagrożenie zdrowia, a nierzadko i życia wyznawców destrukcyjnego kultu. Ich życie jest bardzo zależne od doktryny i przywódców, którzy człowieka - w tym również współwyznawcę - traktują przedmiotowo. Życie w sekcie jest niebezpieczne. 

Totalizm

Jedną z najwyższych, a na pewno najbardziej użytecznych wartości Świadków Jehowy jest posłuszeństwo, które odnosi się do Boga, zainteresowanego całym życiem człowieka. Prawo do posłuszeństwa ma również reprezentująca Jehowę na ziemi jedyna teokratyczna organizacja. Jej członkowie muszą się więc podporządkować wymaganiom, także odnoszącym się do spraw osobistych[1]. Przykładem jest wybór małżonka, który powinien należeć do grona "wierzących", a więc Świadków Jehowy[2]. Nawet małżeństwo z nieochrzczonym głosicielem nie jest mile widziane[3].

Starsi zboru wydają się szczególnie zainteresowani życiem seksualnym wiernych. Wykluczeniu podlegają wyznawcy dopuszczający się zdrady[4], natomiast "nieczystości" także domagają się interwencji: "Do nieczystości należy chwilowe, zamierzone dotykanie narządów płciowych bądź piersi (1Tes 4, 7-8; 1Tm 5, 1-2). Taką pomniejszą nieczystością może się zająć jeden lub dwóch starszych"[5]. Drzwi małżeńskiej alkowy również nie chronią przed wścibstwem przełożonych: "Niektórzy członkowie ludu Bożego zawinili wobec Niego (t.j. Boga, przyp. T.C.) nieczystość wskutek przeciwnych naturze metod współżycia w małżeństwie, do których trzeba zaliczyć spółkowanie oralne i analne. "Strażnica" przestrzegła przed pogrążaniem się w bagno takiego plugastwa"[6]. Wykluczono ze zboru małżeństwo, u którego w sypialni znaleziono literaturę pornograficzną, dotyczącą innych niż tzw. "klasyczne" praktyki seksualne[7]. Nawet okazywanie zbyt wielkiej namiętności podczas stosunków płciowych z partnerem małżeńskim jest niemoralne[8].

Będąc Świadkiem Jehowy trudno znaleźć miejsce na życie prywatne. Chodzenie do kina jest stratą czasu, który można przeznaczyć dla Jehowy[9]. Korzystanie z telewizji uzależnia[10], "utrudnia wymianę myśli w rodzinie"[11], pochłania czas[12], demoralizuje[13] i brutalizuje[14]. Zabawy taneczne, dyskoteki itp. są moralnie niewłaściwe, wznoszenie toastów to czczenie fałszywych bóstw[15]. Popadaniem w światowe towarzystwo jest przyjaźń z osobami spoza organizacji[16].

Koszty finansowe

Świadkowie Jehowy ponoszą mniejsze lub większe straty finansowe. Wyznawców obowiązuje niepisana zasada kupowania periodyków i książek[17], także tych, które zostają rozprowadzane przez głosiciela za darmo[18]. Nie musi to być wydatek duży, ponieważ koszt miesięcznego "pokarmu duchowego" przeciętnego Świadka Jehowy nie przekraczał w 2000 r. 5 zł.[19], dzięki drukowaniu publikacji tam, gdzie podatki są najniższe (rozprowadzane w Polsce publikacje drukowane są w Niemczech) oraz obniżających koszty ogromnych nakładów.

"Strażnica" namawia swoich wiernych do większego, niż tylko wykupywanie literatury, wysiłku finansowego: "Jest rzeczą najzupełniej stosowną, gdy używamy posiadanych dóbr w sposób podobający się Bogu. Z pewnością pragniemy wspierać ogólnoświatowe dzieło Królestwa pod względem duchowym i materialnym"[20]. Pod koniec każdego roku, na łamach "Strażnicy" ukazuje się notka: "Jak niektórzy wspierają dzieło Królestwa?". Świadkowie Jehowy dowiadują się stamtąd zadziwiająco szczegółowo jakie są możliwości zasilenia kasy Towarzystwa: datki na ogólnoświatową działalność, dary ("można też przekazać biżuterię lub inne wartościowe przedmioty"), darowizna uwarunkowana (z zastrzeżeniem "prawa dożywotniego korzystania z pieniędzy w razie potrzeby"), ubezpieczenia ("Ofiarodawca może upoważnić Towarzystwo Strażnica do odbioru sumy ubezpieczenia na życie albo do otrzymywania jego emerytury lub renty"), rachunki bankowe, papiery wartościowe, nieruchomości (można "zastrzec sobie jej dożywotnie użytkowanie"), testamenty i powiernictwa[21]. Jak widać Towarzystwo Strażnica nie waha się odbierać najgorliwszym ubezpieczenia na życie, emerytur, rent oraz własnego domu.

Nie wszystkich stać na pokaźne datki pieniężne, dlatego wolą angażować swoje siły fizyczne, np. przy budowie Sal Królestwa. O zwyczaju najmowania darmowych ochotników możemy przeczytać w publikacjach Towarzystwa[22], choć nie przeczytamy tam o nieludzkim traktowaniu ofiar wypadków budowlanych, które nie mogą liczyć na żadną rekompensatę utraty zdrowia[23]. Starszym zboru zdarza się też wykorzystywać swoją władzę do własnych celów[24].

Wymierne straty finansowe wynikają z przyjęcia określonych zasad życiowych, które powstrzymują przed rozwojem kariery zawodowej. Wyznawcy Jehowy, rzekomo wzorem pierwszych chrześcijan, nie przyjmują urzędów, ani obowiązków związanych z zarządzaniem, a więc zawodów najlepiej płatnych[25]. Już na etapie wchodzenia w dorosłość odradza się młodym Świadkom podejmowanie studiów wyższych, chcąc uchronić ich przed utratą wiary. "Strażnica" podkreśla ryzyko "zejścia na manowce"[26] podczas studiów w postaci zetknięcia się z informacjami niezgodnymi ze "zdrową nauką biblijną"[27]. Dlatego publikacje Świadków zalecają "zrównoważony pogląd na naukę"[28], a więc podstawowe jedynie wykształcenie, które obejmuje: umiejętność czytania, pisania, "wzrastanie pod względem umysłowym i moralnym", oraz "odebranie praktycznego szkolenia niezbędnego w życiu codziennym"[29].

Łamanie prawa

Towarzystwo Strażnica stawia się ponad obowiązującym w danym kraju prawem, zgodnie ze swoją zasadą: "Sporów między braćmi nie wolno toczyć przed sądami świeckimi, lecz trzeba je rozpatrywać zgodnie ze wskazówkami Jezusa" (Mt, 18, 15-17)[30]. Pozbawieni prawnej ochrony wierni są skazani na ryzykowane wyroki Komitetu Sądowniczego, który działa według reguły, że "Gdy (podejrzany, przyp. T.C.) nie przyznaje się do winy, a jest tylko jeden świadek, pozostawcie sprawę w rękach Jehowy"[31]. W innym miejscu "Musi być dwóch lub trzech naocznych świadków, nie mogą to być tylko osoby powtarzające zasłyszane informacje; nie podejmuje się żadnych kroków, gdy jest tylko jeden świadek."[32]. W ten sposób można utajnić wiele nieprawidłowości, z którymi poradziłyby sobie służby państwowe.

Pozbawiony możliwości prawnych i policyjnych Komitet Sądowniczy jest bezradny wobec tego rodzaju przestępstw jak nadużycia seksualne, które nie odbywają się zwykle w obecności "dwóch albo trzech świadków". Takie przypadki nie są zgłaszane władzom, co otwiera ogromne możliwości pedofilom i gwałcicielom. W ostatnich latach w Anglii zwraca na to uwagę organizacja "Milczące Owieczki" zrzeszająca nadużyte seksualnie dzieci Świadków Jehowy[33].

Szczególna dbałość o kryształowy wizerunek organizacji prowadzi niekiedy do tuszowania nie tylko domniemanych przestępstw. Na jeziorze Łebsko zginęło pięciu Świadków Jehowy. Prasa podkreślała wówczas, że gdyby wcześniej zawiadomiono o wypadku, byłyby większe szanse na uratowanie kajakarzy. "Organizatorzy spływu zwlekali z wezwaniem pomocy. Ich informacje o wypadku były sprzeczne. Pięciu uratowanych odjechało szybko samochodem z miejsca wypadku" - pisała "Rzeczpospolita". Przez wiele godzin, mimo posiadania telefonów komórkowych, zwlekano z wezwaniem pomocy, być może z powodu spożycia alkoholu, co stawiałoby całą organizację w niekorzystnym świetle. Byli starsi zboru, Zenon Trzonkowski i Piotr Bartecki, nie mają wątpliwości, że gdyby nie postawa przełożonych nie musiałby zginąć syn jednego ze starszych. "Chłopak jeździł samochodem jak szalony. Próby zwrócenia na to uwagi traktowano jako czepianie się. Kiedy spowodował kolizję (drugim samochodem jechali też członkowie zboru), sprawę wyciszono. Matka poszkodowanego dziecka na pogotowiu powiedziała, że potłukło się podczas zabawy". Potem kierowca, kryty przez przełożonych zboru, zginął w wypadku samochodowym z powodu zbyt szybkiej jazdy[34].  Jak stwierdza "Strażnica": "Starsi nie są zobowiązani zmuszać do przestrzegania prawa"[35].

Cierpienia rodziny

Pojawienie się Świadka Jehowy w rodzinie prowadzi do silnych napięć w domu, często kończących się rozpadem rodziny. Neofita, często za namową starszych, przyjmuje nietolerancyjną postawę wobec małżonka, czy to nachalnie próbując go przekonać do swoich wartości, czy też niszcząc symbole i pamiątki o charakterze mniej lub bardziej religijnym[36]. Jeśli małżonek nie okaże się uległy, z trudem będzie znosił wzrastające napięcie[37]. I, albo sam poczyni kroki rozwodowe[38], albo sam okaże się nietolerancyjny, a wówczas "żona może zdecydować, że opuści męża, jeśli (...) wskutek jego ostrego sprzeciwu nie może służyć Jehowie"[39]. Wówczas rozpoczyna się wojna o wychowanie religijne dzieci[40].

Niemałe trudności przeżywają rodzice nastoletniego głosiciela. Współwyznawcy biorąc jego stronę, mogą zachęcać, a nawet pomóc zorganizować jego ucieczkę z domu[41]. Nawet, jeśli młody człowiek pozostanie z rodzicami, relacje między domownikami dalekie będą od ideału: "Jej pobyt u nas był mieszaniną radości, smutku i niepokoju, bo spotykaliśmy się z jej strony z coraz większą obojętnością. Ciągle się baliśmy, że jedno słowo za dużo lub jakaś uwaga doprowadzi ją do wściekłości, a nawet do zerwania z nami. Nie ma już między nami autentycznej więzi, dla niej liczą się tylko jej przyjaciele jehowici"[42]. Jeszcze bardziej dramatyczna sytuacja jest wtedy, gdy dziecko porzuci wyznanie Towarzystwa Strażnica: "Świadkowie Jehowy, którzy mają w rodzinie członka wykluczonego tak jak ja, pod żadnym pozorem nie mogą utrzymywać stosunków z taką parszywą owcą. Zostałam więc odrzucona przez moją matkę, starszego brata i babcię"[43].

Ale nawet w tych domach, gdzie nie ma napięć światopoglądowych, dzieciom nie żyje się łatwo. Przede wszystkim religijne zaangażowanie rodziców doprowadza do zaniedbania rodziny. "Kiedy chodziliśmy głosić w grupie, często spóźniałam się po odbiór dzieci ze szkoły i malcy sami czekali przy drzwiach, zalęknieni i ze łzami w oczach. Brakowało im mojej obecności przy podwieczorku i odrabianiu lekcji"[44]. "Strażnica" z dumą wyznaje: "Trudno znaleźć takie ugrupowanie, którego członkowie pracują tak ciężko w swej religii"[45].

Osoby wychowane w domach Świadków Jehowy wspominają dzieciństwo jako koszmar. "Byłam ubierana w cudaczne sukienki, w stylu 'domku na prerii'. Plotła mi (mama, przyp. T.C.) warkoczyki lub wiązała 'mysie ogonki', czesała mnie skromnie. Nie mogłam spotykać się z innymi dziećmi, przyłączać się do ich zabaw, bo one były ze świata. Byłam sama. To mnie napiętnowało jak rozpalone żelazo"[46]. "Nie wolno nam było wstąpić do zuchów ani do harcerstwa, chodzić na urodziny kolegów i koleżanek. Nie mogłam brać udziału w uroczystościach z okazji Bożego Narodzenia i przyjaźnić się z innymi dziewczynkami"[47]. Odcięcie od "światowego towarzystwa", a więc innego niż współwyznawcy, niestety dotyczy nie tylko dorosłych, "Strażnica" z zadowoleniem odnotowuje przypadki odmówienia przez dzieci uczestnictwa w zakazanych, "pogańskich" obrzędach, np. odśpiewania hymnu państwowego[48]. Dzieci nie mogą rozwijać zainteresowań na zajęciach pozaszkolnych, ponieważ jest to stratą czasu przeznaczonego na głoszenie[49]. Rodzice są naciskani by zabierać ze sobą potomstwo do "pracy polowej"[50]. Rozrywki dzieci są bardzo ubogie, z wykluczeniem gier i zabaw militarnych lub opartych na rywalizacji[51], ograniczeniem TV: "Oglądanie telewizji pod ścisłą kontrolą ograniczało się do słuchania wiadomości komentowanych przez rodziców i do kilku filmów, surowo ocenzurowanych"[52].

Zagrożenie zdrowia i życia

Bycie Świadkiem Jehowy naraża na niespodziewane męczeństwo, wszystko zależy od aktualnie przyjętej linii postępowania kierownictwa. Począwszy od roku 1964 Świadkowie Jehowy w Malawii zaczęli doznawać prześladowań i gwałtów na skalę, jaką rzadko spotyka się we współczesnym świecie. Każda fala gwałtów, bicia, tortur, a nawet morderstw w latach 1964, 1967, 1972 i 1975 osiągała taką intensywność, że ok. 20 tysięcy Świadków musiało opuścić swoje domy i szukać ratunku w ucieczce do sąsiednich krajów. Powodem była odmowa przyjęcia przez czcicieli Jehowy legitymacji partyjnej rządzącej partii politycznej. Malawia była wówczas jednopartyjnym państwem, rządzonym przez Partię Kongresową Malawii z jej przywódcą Dr A. Kamuzu Banda, "dożywotnim Prezesem" państwa. Taka legitymacja pełniła właściwie funkcję dowodu osobistego. Jednak tamtejszy oddział Towarzystwa uznał, że przyjęcie takiej legitymacji partyjnej byłoby naruszeniem ich chrześcijańskiej neutralności[53].

Ogromne żniwo zbiera śmierć w wyniku odmowy przez Świadków Jehowy transfuzji krwi. Zwłaszcza w sytuacji tak licznych we współczesnym świecie, a w Polsce szczególnie, wypadków drogowych. Nawet, jeśli uznać - jak twierdzą Świadkowie Jehowy - że odmowa przetaczania krwi w znacznym stopniu przyczyniła się do rozwoju alternatywnych metod, w tym stosowania preparatów krwiozastępczych[54], koszt takiego postępu jest naprawdę zbyt duży. Nekiedy nawet w prasie, także Towarzystwa Strażnica, spotkamy relacje o zgonach:

  • 1954 - Arthur Barret i Duane Magnani w dziele pt. "Dialogue with Jehovah's Witness" zamieścili fotokopie relacji prasowych na temat przypadków śmiertelnych wśród dzieci Świadków Jehowy, z powodu odmowy właśnie transfuzji. W doniesieniu tym czytamy o 8 dniowym dziecku, które zmarło z powodu odmowy transfuzji na życzenie rodziców [55].
  • 1960 - Świadek Jehowy Martin Paz, umiera z powodu odmowy transfuzji krwi  o czym donosi anglojęzyczny Rocznik Świadków Jehowy[56].
  • 1971 - Arthur Barret i Duane Magnani publikują w w/w pracy doniesienie z "Chicago Sun Times". Relacja ta dotyczy rodziny Świadków Jehowy zamieszkałej w Waszyngtonie na  przedmieściach w dzielnicy Carmody Hills Md. Tragedia wydarzyła się tej rodzinie w szpitalu podczas porodu Janet Pogue. Matka była Świadkiem Jehowy, ale zmarła w wyniku porodu, gdy jej mąż, Welbourne Pogue nie dopuścił do transfuzji krwi[57].
  • 1977 - Anglojęzyczne "Przebudźcie się!" podaje, że w Emekuku jedna z kobiet umarła z powodu odmowy transfuzji krwi. Umiera z nią jej nienarodzone dziecko[58].
  • 1991 - Piętnastoletni Wyndham Cook, Świadek Jehowy z RPA, cierpiał na żylaki przełyku, które powodowały krwotoki wewnętrzne i niebezpieczny  spadek hemoglobiny we krwi. Cook dodatkowo cierpiał też na hemofilię. Lekarze szpitala do jakiego trafił Cook "doszli do wniosku, że oprócz podania krwi nie mogą nic więcej uczynić dla Wyndhama"[59].
  • 1994 - Gazeta Wyborcza opisuje przypadek niepotrzebnej śmierci małego dziecka, Krzysia H. Dziecko zmarło, ponieważ jego matka, odmówiła podpisania zgody na transfuzje[60].
  • 1995 - "Strażnica" opisuje przypadek w Szwajcarii, gdzie jedna z kobiet, Świadek Jehowy zmarła z powodu odmowy transfuzji krwi[61].
  • 2000 - Ząbkowicka prokuratura oskarżyła 35-letnią Beatę S. o nieumyślne spowodowanie śmierci swojej córki Naomi. Kobieta z powodów religijnych nie pozwoliła leczyć swojej ciężko chorej córki i zabrała ją siłą ze szpitala we Wrocławiu. Dziewczynka cierpiała od wielu miesięcy na niewydolność nerek (PAP)[62].
Tomasz Czyżewski
I na tym koniec analizy religii Świadków Jehowy pod kątem psychomanipulacji. Nie było moją rolą dyskutować, czy okreslone pogladay są słuszne, czy też nie, ale jaką pełnią funkcję. W istocie chodiz o to, czy grupa przyjmuje jakiś pogląda, ponieważ jest przekonana o jego prawdziwości, czy raczej dlatego, że okaże się on przydatny by manipulować członkami. Czytelnik powinien sam ocenić, jakimi przesłankami kieruje się Towarzsytwo Strażnica. 

[1] Strażnica, nr 3/93, s.15-17.

[2] Strażnica, nr 9/2002, s.17; Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.74, 262.

[3] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.286.

[4] Zważajcie na siebie samych i na całą trzodę, Nowy Jork 1991, s.111.

[5] Zważajcie na siebie samych i na całą trzodę, Nowy Jork 1991, s.92-94.

[6] Strażnica, nr 21/76, s.12.

[7] Franz R., Kryzys sumienia, Gdynia 1997, s.47.

[8] Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah's Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97, s.16.

[9] Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah's Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97, s.16.

[10] Przebudźcie się!, nr 9/94, s.11.

[11] Strażnica, nr 17/91, s.20.

[12] Strażnica, nr 13/92, s.11-12.

[13] Strażnica, nr 10/94, s.18.

[14] Przebudźcie się!, nr 23/93, s.20-22.

[15] Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah's  Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97, s.16.

[16] Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah's  Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97, s.16.

[17] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.143.

[18] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.111.

[19] Do wszystkich starszych, pismo wewnętrzne Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica, nr 9/2000.

[20] Nasza Służba Królestwa, nr 6/2000, s.1.

[21] Strażnica, nr 23/91, s. 29; Strażnica, nr 23/92, s.27; Strażnica, nr 23/93, s.30; Strażnica, nr 23/94, s.19; Strażnica, nr 23//95, s.30-31.

[22] Rocznik Świadków Jehowy 1995, Nowy Jork 1995, s.24-25

[23] Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah's  Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97.

[24] Niepotrzebnie tak daleko szukałem. Wywiad Tomasza Czyżewskiego z Arturem Radochem, Sekty i Fakty, nr 16 (1/2003).

[25] Strażnica, nr 12/91, s.31.

[26] Strażnica, nr 3/96, s.10-13.

[27] Strażnica, nr 21/92, s.18-20.

[28] Strażnica, nr 21/92, s.18.

[29] Strażnica, nr 3/96, s.10. Ewentualnie "...do utrzymania się w szeregach pionierów, można by wziąć pod rozwagę uzupełnienie wykształcenia lub kwalifikacji" Strażnica, nr 21/92, s. 10-13.

[30] Zważajcie na siebie samych i na całą trzodę, Nowy Jork 1991, s.139.

[31] Zważajcie na siebie samych i na całą trzodę, Nowy Jork 1991, s.118.

[32] Zważajcie na siebie samych i na całą trzodę, Nowy Jork 1991, s.111.

[33] Potworna zbrodnia w Rock Hill, http://www.psychomanipulacja.pl/akt/41.htm

[34] Lubecka U., Byli członkowie dolnośląskiego makroregionu świadków Jehowy odchodzą ze zborów, Słowo Polskie, nr 14.09.2001

[35] Strażnica, nr 22/94, s.27-28.

[36] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.171.

[37] Por. Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.136, 137, 160,

[38] Por. Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.137

[39] Życie rodzinne, które podoba się Bogu, Nowy Jork b.r.w., s.17. Świadkowie Jehowy również inicjują kroki rozwodowe lub separację- Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.135.

[40] Por. Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.135, 138.

[41] Brzóska B., list do redakcji, Effatha, nr 1/93, por. Fels G., Świadkowie Jehowy bez retuszu, Niepokalanów 1996, s.136. Podobną historię znajdziemy w- Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.152.

[42] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.201.

[43] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.76.

[44] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.195.

[45] Strażnica, nr 6/92, s.12.

[46] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.256.

[47] Ritchie J., Tajemniczy świat sekt i kultów, Warszawa 1994, s.168.

[48] Nasza Służba Królestwa, nr 10/91, s.6.

[49] Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah's  Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97, s.16.

[50] O głoszeniu 8-latków- Strażnica, nr 15/91, s. 30; 5-letnie dziecko, Rocznik Świadków Jehowy 1994, Nowy Jork 1994, s. 51; studium prowadzi 6-letnie dziecko- Nasza Służba Królestwa, nr 10/91, s. 6; 11-latek chodzi po domach- Rocznik Świadków Jehowy 1995, s.4.

[51] Przebudźcie się!, nr 17/94, s.5-6, por. Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah's Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97, s.16.

[52] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.271.

[53] Franz R., Kryzys sumienia, Gdynia 1997, s.109; por. 1965 Yearbook of Jehovah`s Witnesses 1965, s.171 oraz w Awake!, nr 3/68, s.16-22, The Watchtower nr 3/68, s.71-79; Awake!, nr 23/72, s.9-28 oraz nr 23/75, s.3-13.

[54] Por. Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, Nowy Jork 1991, s.141-142

[55] Barret A, Magnani D., Dialogue with Jehovah's Witness, s. 370, 1954 por. Detroit Free Press z 15.01.1954 r.

[56] Yearbook of Jehovah`s Witnesses 1981, s.111.

[57] Barret A, Magnani D., Dialogue with Jehovah's Witness, s. 370, 1954 por. Detroit Free Press z 15.01.1954 r.

[58] Awake!, nr 22/77.

[59] Przebudźcie się!, nr 21/91, s.15.

[60] Gazeta Wyborcza z 17.11.1994, s.10-11.

[61] Strażnica, nr 7/95, s.28.

[62] Rzeczpospolita z 15 czerwca 2000 r. Szerzej temat śmiertelnych wypadków Świadków Jehowy, którzy odmówili transfuzji krwi omawia- Lewandowski J., Bezkrwawe ofiary Brooklynu, 2001, http://watchtower.org.pl/iszbin/ofiary.htm

Share on Facebook
Comments (1)
Na fakcie
1piątek, 23, czerwiec 2017 11:58
kamila
No proszę jakie zakłamanie. Moja znajoma światkowa ma kilka fakultetów, jeździ drogą bryką, ma nieźle wypasiony dom, wczasy spędza za granicą, nosi drogie ciuchy i nie wygląda na skromną. Korzysta z wielu przyjemności jakich w mieście wiele. Cała rodzina jest zatwardziałymi świadkami, chodzą, głoszą, zabierają małe dzieci aby czytały pismo. Chyba dotarła do nich cywilizacja Za to innych ganią i wyśmiewają, ze mają szeroki zainteresowania, dużo czytają, rozwijają się w wielu kierunkach. Ogólnie wszystko jest grzechem. Wszystko widzą u innych byle nie siebie. Widzę u tych osób wiele zaburzeń. Totalny brak empatii nawet w skrajnych okolicznościach, mało podobne jest to, aby wezwali karetkę, czy udzielili pierwszej pomocy,- udają, ze nie widzą i nic to ich nie obchodzi. Są egoistami, nie kłaniają się na mieście. Pozbawieni uczuć, obojętni. Nie okazują radości, ani smutku, są zamrożeni. Tylko ja,ja, ja. Antyspołeczni. Nie powinni wykonywać niektórych zawodów, bo będzie to ze szkodą dla otoczenia.

Loading

Znajdź nas na facebook'u