boganiestr2Sterowanie w grupie destrukcyjnej odbywa się poprzez narzucenie kontroli, jak zauważa Robert Jay Lifton. Przywódcy grupy poprzez system kar i nagród wymuszają pożądane zachowania. Osobę można pochwalić lub publicznie zganić; można przydzielić bardziej odpowiedzialne zadanie, a w razie "wpadki" zdegradować, w ostateczności wykluczyć. Kult spowiedzi - kolejne podane przez Liftona kryterium totalitaryzmu - pozwala jeszcze skuteczniej kontrolować jednostkę[1]. Gdyby jednak nie wszyscy okazali się tak wylewni jak chcieliby przywódcy, cenione w sektach donosicielstwo uzupełni ten brak.[2]. Wymóg czystości, o którym wspomina również Lifton, także pomaga skuteczniej sterować jednostką. Członek grupy nie mogąc sprostać wygórowanym zadaniom, będzie nieustannie narażony na poczucie winy i wstydu[3]. Osoba nigdy nie będzie wystarczająco "czysta", doskonała, duchowa, uwolniona itp. Jednostka może zostać publicznie napiętnowana i zawstydzona[4]. Najskuteczniej uzależnia osobę od grupy zaszczepiony lęk: przed odejściem, odstępstwem, a w dalszej kolejności przed wrogami "prawdy", a także przed samą grupą, która może ukarać (także odrzuceniem). Niekiedy można wręcz mówić o wzbudzeniu fobii, kiedy osoba boi się stracić zbawienie, popaść w szpony diabła, porwania przez kosmitów, ale też samodzielnego myślenia, własnych decyzji, braku akceptacji, opuszczenia grupy lub wykluczenia z niej. Osoba może usłyszeć, że nawet same wątpliwości na temat grupy mogą wywołać chorobę, wypadek, obłęd, samobójstwo, piekielne męki, kolejne wcielenia itd[5].

System kontroli

Towarzystwo Strażnica głównie interesuje się swoimi członkami wtedy, kiedy pojawia się zagrożenie rozluźnienia dyscypliny. Dlatego obowiązkiem wyższych rangą funkcjonariuszy jest pomóc podopiecznym, kiedy ci "raportują niewiele godzin"[6], a więc ociągają się z chodzeniem po domach. Pomoc starszych jest też konieczna podczas "próby"[7] lub "w chorobie duchowej"[8], a więc w sytuacji, kiedy dopadają głosiciela wątpliwości. Świadek musi się liczyć z "pasterskimi wizytami", które są "...mniej więcej tak przyjemne jak wizyty gestapo. Nacisk był ogromny"[9].

Skuteczność interwencji starszych zależy od pozyskania informacji we właściwym momencie. Dlatego Świadkowie są zobowiązani do wzajemnego donoszenia na siebie. "Choćbyś odnosił wrażenie, że twoja rada wystarczy, aby odwieść grzesznika od złego postępowania, dobrze jest poinformować o całej sprawie nadzorcę przewodniczącego; mogą wchodzić w grę jeszcze inne czynniki."[10]. W praktyce wygląda to tak, że "Jeśli brat lub siostra zauważą, że ktoś uchybia obowiązującym regułom, np. pali albo urządza urodziny, albo że siostra siedzi z chłopcem w kawiarni, winowajca jest natychmiast upominany przez naocznego świadka, żeby poszedł i wyznał swoją winę przed starszymi. Jeśli winowajca nie oskarży się sam, świadek zdarzenia robi to za niego, dla jego 'duchowego dobra'"[11]. Zaskoczony Gűnter Pape wyznaje "Wiedział niemal o każdym moim spotkaniu z Krystyną i wyliczał, ile czasu straciłem na to, co niepotrzebne"[12].

Kontrolę nad wyznawcami każdego szczebla, zapewnia szczegółowa biurokracja. Każdy zbór podsumowuje pracę swoich członków, sporządzając sprawozdanie. Podobnie jak poszczególni Świadkowie są kontrolowani przez starszych, tak również zbory podlegają okresowym, co półrocznym, inspekcjom przez nadzorców obwodów[13].

Wywoływanie poczucia winy

Świadkowie zostają obarczeni odpowiedzialnością nie tylko za swoje własne ocalenie, ale także swoich bliskich. "(Marek) jako głowa rodziny jest za nią odpowiedzialny. "Jak nie przyjdą do prawdy, to zginą, a ty umrzesz z ręki samego Jehowy". To zdanie jest im powtarzane do znudzenia kilkadziesiąt razy w miesiącu. (...) Stres spowodowany presją wywieraną na Marka sprawia, że staje się smutny i niespokojny; chudnie z dnia na dzień. Myślę, że pogrąża się w depresji"[14].

Wyznawcy są odpowiedzialności, oprócz rodziny, także za swój zbór. "Nieczystymi postępkami, takimi jak niemoralne praktyki seksualne, bałwochwalstwo, dopuszczanie się kradzieży i pijaństwo, kalaliby zbór chrześcijański. Właśnie dlatego osoby, które nie chcą porzucić takich uczynków, są z niego wykluczane"[15]. Nie tylko więc ze względu na swoje dobro nie wolno im taić grzechów, które muszą wyznawać[16], co się również określa jako "szukanie pomocy u starszych"[17]. Pomoc polega na tym, że grzesznika się napomina pod groźbą wykluczenia: "Przykro o tym mówić, ale niektórzy z naszych byłych braci nie stanęli na wysokości zadania, jeśli chodzi o zachowanie siebie w czystości (...). Dlatego z różnych biblijnie uzasadnionych powodów zostali usunięci ze zboru chrześcijańskiego. Innym udzielono napomnień z racji niedopisania w stosowaniu się do zasad biblijnych. Wszystkie te osoby najwidoczniej w jakimś stopniu popadły w sidła Szatana"[18].

Odpowiedzialność rozciąga się także na tych, którzy powinni zostać pozyskani, co jest nazywane "długiem krwi":  "Wiesz, że ciąży nad tobą dług krwi?". Dlatego, że nie uratowałam ludzi, których miałam uratować"[19]. Słabnąca gorliwość wynika więc z "koncentrowania się na sobie"[20] i "niewdzięczności wobec Jehowy"[21].

Straszenie

Świadkowie Jehowy żyją pod ciągłą presją nadchodzącego Armagedonu, kiedy wyleje się "kielich srogiego gniewu", (Ap 14,10)[22]. "Jest to chwila wyczekiwana, a zarazem budząca grozę, bo uważa się ją za moment, w którym wszystko stanie się jawne, nastąpi ostateczna odsłona. Znałem takich, którzy gromadzili liczne zapasy żywności, by przetrwać i tak czy owak wejść do raju na ziemi z pełnym brzuchem. Większość mojego dzieciństwa spędziłem pod czujnym okiem zazdrosnego Boga, śledzącego moje najmniejsze uchybienia, i pod groźbą księcia ciemności czatującego na stosowną okazję, żeby doprowadzić mnie do upadku. Nie ma siły, żeby to nie zostawiło śladu na psychice"[23]. Świadkowie oczywiście wiedzą, że tylko będąc w organizacji, ocalą życie, albowiem kara spadnie na wyznawców "religii fałszywej", oraz tych, którzy odstąpili od oddawania czci Jehowie[24]. Nie dziwi więc szok, kiedy ktoś bliski rezygnuje z teokratycznej organizacji "...kiedy powiedziałem o tym synom, że mamusia już nie będzie chodzić z nami do zboru, drugi syn wybiegł z płaczem, bo wierzył, że Bóg ją za to zabije"[25].

Strach ma nie tylko wymiar eschatologiczny ale i całkiem doczesny. "Jedną z kar, którą przeznaczył dla nich (tj. odstępców, przyp. T.C.) Jehowa, jest nagła śmierć; ktoś taki w Guadelupe zginął w niewyjaśnionym wypadku motocyklowym, ktoś inny zmarł na atak serca z okropnym krzykiem. Przyznaję, że byłem pod wrażeniem; nawet jeśli wydaje się to śmieszne, włosy zjeżyły mi się na głowie"[26]. "Pamiętam wieczór, kiedy orator zrobił na zebraniu aluzję do zerwania tamy Malpasset we Frejus. "Zważcie- powiedział - że sala królestwa jest położona w wyższej części miasta. Kiedy tama pękła, zebrani tam bracia i siostry zostali uratowani. Co się stało z tymi, którzy próbowali wykręcić się od zebrania?"[27]. W publikacjach znajdziemy sugestie szczególnej ochrony Jehowy wobec swoich wyznawców[28], które ugruntowują przekonanie o niebezpieczeństwach grożących osobom poza skrzydłami organizacji.

Nie mniejsze przerażenie budzi szatan. "Za to okropnie bałam się diabła. Mocno wierzyłam w jego istnienie, w to, że jest prawdziwy, że mam co najmniej osobistego diabła; w moim szaleństwie posuwałam się do wyobrażania sobie, że sam szatan interesuje się moją zgubą. Zawsze więc nosiłam ze sobą Biblię, nawet przechodząc z  pokoju do pokoju. Diabeł mógł przecież przyczaić się w sąsiednim pomieszczeniu. Śniły mi się okropne koszmary i używałam wszelkich dostępnych środków, aby zaklinać strach. Często się modliłam, wydawało mi się, że gorliwe, tymczasem robiłam to prawie konwulsyjnie. Modlitwa stała się swoistym, prawie ciągłym odruchem, wprowadzała mnie w stan łaski, pod opiekę Bożą. Nie zasnęłam, dopóki nie wyobraziłam sobie wokół mojego łóżka zastępu aniołów, które miały zamykać dostęp do mnie diabłom"[29]. "Człowiek jest tam sparaliżowany strachem, a poza tym nie ma dokąd wrócić. Wszystkie religie ma świadek maksymalnie obrzydzone, jako pochodzące i należące do szatana. Więc czy ktoś - mimo wątpliwości - chciałby odejść i przejść do religii szatana?"[30].

Równie skuteczne jak grożenie Bogiem, szatanem i śmiercią jest straszenie wykluczeniem. Nie dość, że odstępca zostaje skazany na zagładę podczas Armagedonu albo i wcześniej, to również jego aktualna sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Z wykluczonym obowiązuje zakaz kontaktów[31], więc nieszczęśnik zostaje odrzucony przez jedyne przyjazne mu środowisko, po zerwaniu znajomości "ze świata". Szczególnie dramatycznie to wygląda, jeśli dotyczy rodziny. "Ale co gorsze, zdołali przekonać moich rodziców, że już nie jestem ich córką, i zamknęli mi wstęp do rodzinnego domu, pod pretekstem, że moja obecność nie pozwalała objawiać się duchowi Jehowy podczas spotkań i modlitw, ponieważ mój powrót do świata sprawił, że jestem grzesznicą skazaną na śmierć"[32].

Zawstydzanie

O specjalnej metodzie mobilizowania głosicieli pisze Gűnter Pape: "(...) w "Sali Królestwa" wisi specjalna tabliczka, na której umieszcza się co miesiąc dane dotyczące liczby godzin służby, odwiedzin w domach, studium Biblii oraz kolportażu literatury. Oblicza się też przeciętną osiągnięć poszczególnych członków zboru. Każdy może sam sprawdzić, czy jego wkład pracy odpowiada przeciętnej ogólnej, a więc czy może uchodzić za dobrego, czy raczej za opieszałego głosiciela".[33]. Oczywiście, równie łatwo można sprawdzić aktywność innych członków i dzięki temu krytycznie ocenić ich wysiłki.

Szczególnie poniżające jest publiczne napiętnowanie. "Czy byliście już świadkami publicznego upomnienia brata lub siostry, którzy zbłądzili? Co za upokorzenie!"[34]. Co więcej, oczekuje się, że grzesznik sam okaże samokrytykę, a i to może nie wystarczyć, więc poniżanie musi być kontynuowane. "Najmniejsze uchybienie surowej dyscyplinie równało się potępieniu adepta, o ile nie okazał publicznie skruchy; to jednak oznaczało upokorzenie z podium w sali Królestwa. Potem czekała go twarda walka, polegająca na dawaniu dowodów skruchy w życiu codziennym, gorliwym uczęszczaniu na spotkania i głoszeniu "od drzwi do drzwi". W tym okresie, którego czas trwania wyznaczali starsi, adept był całkowicie ignorowany przez tych, którzy mienili się jego duchowymi braćmi i siostrami; nie mogli mu nawet mówić "dzień dobry'"[35].

Tomasz Czyżewski
Nikt nie lubi fanatyków, ale nie kierownictwo sekty. Czy fanatyzm kształtuje się u Świadków Jehowy?

[1] Lifton R.J., Tought Reform and the Psychology of Totalism, New York 1961, por. Hassan S., Jak uwolnić się od manipulacji psychicznej w sekcie, Łódź 2001, s.52. Temat posłuszeństwa oraz systemu kar i nagród zob. Hassan S., Psychomanipulacja w sektach, Łódź 1999, s.96.

[2] Hassan S., Psychomanipulacja w sektach, Łódź 1999, s.102-103.

[3] Lifton R.J., Tought Reform and the Psychology of Totalism, New York 1961, por. Hassan S., Jak uwolnić się od manipulacji psychicznej w sekcie, Łódź 2001, s.53.

[4] Hassan S., Psychomanipulacja w sektach, Łódź 1999, s.100, 124.

[5] Hassan S., Psychomanipulacja w sektach, Łódź 1999, s.100-101, 124.

[6] Strażnica, nr 13/94, s.27-28. 

[7] Strażnica, nr 10/93, s.12-17.

[8] Strażnica, nr 10/93, s.14-17.

[9] Ritchie J., Tajemniczy świat sekt i kultów, Warszawa 1994, s.175

[10] Zważajcie na siebie samych i na całą trzodę, Nowy Jork 1991, s.97.

[11] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.181.

[12] Pape G., Byłem Świadkiem Jehowy, Warszawa 1991, s.31.

[13] Marzec Z, Metody działania i przyczyny sukcesów Świadków Jehowy, Kraków 2000, s.87-89.

[14] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.240.

[15] Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości, Nowy Jork 2001, t.1, s.15.

[16] Strażnica, nr 11/92, s.19.

[17] Strażnica, nr 18/92, s.12.

[18] Strażnica, nr 18/83, s.17. Słowo ?Szatan? w publikacjach Towarzystwa Strażnica rozpoczyna się dużą literą, ponieważ uważane jest za imię osoby, w przeciwieństwie do ?ducha świętego? oznaczającego czynną moc Bożą.

[19] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.261.

[20] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.173.

[21] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.261.

[22] Wspaniały finał Objawienia bliski!, Nowy Jork 1993, s.209-210.

[23] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.291.

[24] Strażnica, nr 4/2001, s.15.

[25] Ritchie J., Tajemniczy świat sekt i kultów, Warszawa 1994, s.175.

[26] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.191.

[27] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.299.

[28] Rocznik Świadków Jehowy 1994, Nowy Jork 1994, s.90; Strażnica, nr 1/93, s.30; Strażnica, nr 20/93, s.5; Strażnica, nr 10/94, s.32.

[29] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.272.

[30] Trzydzieści dwa lata w niewoli ?Strażnicy?, Effatha nr 5-6 /94, s.5-6.

[31] Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, Nowy Jork 1991; s.94, 95, 103.

[32] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.129.

[33] Pape G., Byłem Świadkiem Jehowy, Warszawa 1991, s.61-62.

[34] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.102.

[35] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.128.

Share on Facebook
Comments (5)
Wiem...
1wtorek, 09, kwiecień 2013 18:41
Ana K
Jako dziecko wychowane w tej religii mogę dużo powiedzieć o strachu i straszeniu. Armagedon to coś co wryło się w moją dziecięcą psychikę tak mocno iż każdy większy powiew wiatru lub grzmot odbierałam, że to już. A ja jako...nieposłuszna córka leniwy mały świadeczek na pewno w nim zginę, a kruki i wrony wydziobią mi oczy. Długo by pisać...na szczęście mam to już za sobą lecz droga do wolności jest długa i wyboista.
gratulacje
2środa, 10, kwiecień 2013 09:50
T. Czyżewski
Serdecznie gratuluję, zwłaszcza odwagi. Ufam, że najgorsze już minęło
mn
3środa, 22, styczeń 2014 18:15
hjgfdfg
Co to za POTWORNE BZDURY
kjjhg
4środa, 22, styczeń 2014 18:33
Antek
Brak słów na opisywane tutaj kłamstwa.
manipulacja
5środa, 03, czerwiec 2015 19:41
Yahu
To prawda że tak jest, ja po ślubie miałem problem że chodzę pomagać mamie pomimo jej choroby, i jak mantre powtarzali starsi ze maż opusci ojca i matkę, że mama nie jest juz rodziną moją, tylko siostrą duchową. SJ Manipulują grajac na emocjach że się w głowie nie mieści, przykre to............

Loading

Znajdź nas na facebook'u