sympatia

Zanim członkowie destrukcyjnej grupy przystąpią do rzeczywistego werbowania upatrzonej osoby, koncentrują się na zaprezentowaniu korzystnego wizerunku. Stosując reguły, szczegółowo opisane przez Roberta Cialdiniego[1], najpierw próbują ofiarę uwieść dobrą prezentacją, zarówno siebie jak swojej wspólnoty. W tej pierwszej fazie psychomanipulacji poddawana jej osoba nie odczuwa jeszcze presji ze strony sekty. Oferta tej ostatniej na tym etapie jest dość ogólnikowa, a indagowany człowiek posiada jeszcze duży obszar wolności. Członkowie sekt zdają sobie sprawę jak ważne jest dobre pierwsze wrażenie[2]. Będą odnosili się do swoich rozmówców z pełną sympatią i akceptacją. Do tego dostosowany jest ubiór, styl bycia itp. Werbujący będą się starali okazywać zrozumienie i prezentować postawę społecznie akceptowaną, organizację przedstawią jako wspanialszą, bardziej religijną i duchową od pozostałych. 

Reguła lubienia i sympatii w/g Roberta Cialdiniego - tutaj przedstawiona w formie uproszczonego, jednowyrazowego zwrotu- w znacznym stopniu przyczynia się do pozytywnego odbioru przesłania. Nieważne czy celem jest sprzedaż kompletu garnków czy rozpowszechnienie religijnej idei, chętnie zgodzimy się spełnić prośbę od kogoś, kogo lubimy. Dlatego tak ważne jest by przynajmniej zewnętrznie podobać się ludziom, zaprezentować się w korzystnym świetle[3]. Sekty, chcąc zwerbować kolejnych członków, starają się być lubiane, zrobią wiele by wzbudzić sympatię. Członkowie, muszą tłumić wszelkie negatywne uczucia i ukazywać zawsze szczęśliwe oblicze[4]. Ponieważ kontakt powinien być wyłącznie pozytywny, grupa dba o korzystny wizerunek, oczywiście spójny z wyznawaną doktryną - inaczej będą się prezentować członkowie grup hinduistycznych, a inaczej chrześcijańskich. Werbujący mówią jedynie o korzyściach płynących z uczestnictwa w grupie, a samą doktrynę przedstawią jako idealne rozwiązanie na wszelkie zło. Niejednokrotnie, głoszone nauki wyjdą naprzeciw nośnym aktualnie potrzebom, np. ekologicznym, edukacyjnym itp., tak by rozmówca odnalazł to, czego szuka.

Pozytywny kontakt

Kierownictwo Świadków Jehowy zwraca uwagę, by głoszący orędzie Jehowy dostrzegł, że nie tylko jest ważne, co wygłasza, ale też jak to robi. W związku z tym kładzie nacisk na optymistyczny sposób prezentowania orędzia. Radosne, entuzjastyczne i przekonujące opowiadanie okaże się, zdaniem redaktorów publikacji Towarzystwa Strażnica, najbardziej skuteczne. Rozradowana twarz, przekonujący ton głosu, a także pogodne usposobienie sprawią, że słuchacz może zareagować pozytywnie na wizytę głosiciela. Pogoda ducha nie tylko "pobudzi" słuchacza do przyjęcia orędzia, ale i "wszczepi" mu nadzieję na lepsze życie teraz i w przyszłości.[5]

Treść wypowiedzi głosiciela Królestwa także powinna mieć wydźwięk pozytywny. O ile rozmówcy skarżą się na trudne warunki życia lub sytuację na świecie, należy ich uwagę kierować na nadzieję rozwiązania tych problemów. Również, jeśli sam głosiciel postanowił wspomnieć o "dniu pomsty", to po to, by wykazać dlaczego w rzeczywistości będzie on oznaczał "dobrą nowinę dla potulnych".[6]

Świadkom Jehowy szczególnie zależy, aby zaprezentować się jako osoby życzliwe, sympatyczne, szanujące swoich rozmówców[7], zdając sobie sprawę, jakie robi to wrażenie na postronnych osobach[8], byłą wyznawczynię Jehowy ujęła właśnie "...ich uprzejmość i nie zrażanie się trudnościami z mojej strony (...)".[9]

Kierownictwo zaleca łagodność głosicielom Królestwa Jehowy, zarówno podczas odwiedzin w domu[10], jak i w ogóle w trudnych sytuacjach życiowych, nawet kiedy Świadka spotka tak przykry incydent jak kradzież[11], łagodność będzie najwłaściwszą reakcją, albowiem jest owocem ducha Bożego[12].

Dbałość o wizerunek

Niebagatelną sprawą jest właściwy ubiór członków, skoro przełożeni, tzw. starsi, mają obowiązek dbać o jego stosowność[13]. Albowiem "ubiór powinien być dostosowany do zasad Bożych"[14]. Szczególnie "służąc Jehowie", np. chodząc od domu do domu, należy zadbać o właściwy strój, ponieważ "wygląd zewnętrzny i ubiór mogą wpłynąć na to, co inni pomyślą o prawdziwym wielbieniu Jehowy"[15]. Szczegółowo określony ubiór, co prawda nie obowiązuje, bynajmniej jednak "strój schludny i zadbany"[16] nie podlega jednostkowym upodobaniom: "Poślubiłam filuternego, czułego chłopaka, który ubierał się młodzieżowo w dżinsy i bawełnianą koszulkę. Byłam świadkiem jego przemiany fizycznej i psychicznej. Musiał nosić krótkie włosy i wyglądać tak, jak wymagali Świadkowie Jehowy. Kiedy głosił obowiązywał go garnitur i krawat"[17].

Nawet życie osobiste Świadków Jehowy nie może być zbyt swobodne "z uwagi na prowadzenie publicznej działalności kaznodziejskiej"[18]. Szczególnie cenione jest przez kierownictwo czystość i porządek, które mają być widoczne jako świadectwo dla sąsiadów i ludzi postronnych. Mężowie i ojcowie powinni szczególnie interesować się domem i jego otoczeniem, co oznacza "czyste podwórze, dobrze utrzymany ogródek i zadbany dom". W ten sposób dają "oznakę dobrego przewodzenia domownikom". Natomiast żony mają dbać o czystość w samym domu, w czym też mają mieć udział "dobrze wychowane dzieci"[19].

Osobiste grzechy lub wątpliwa moralność głosicieli mogłyby w złym świetle stawiać religię Świadków Jehowy, dlatego kierownictwo zapobiegliwie zaleca członkom: "Jeżeli ktoś dokładnie wie o jakimś wykroczeniu, które mogłoby skazić zbór, jest zobowiązany ujawnić tę sprawę, żeby zbór pozostał czysty (...) Choćbyś odnosił wrażenie, że twoja rada wystarczy, aby odwieść grzesznika od złego postępowania, dobrze jest poinformować o całej sprawie nadzorcę przewodniczącego; mogą wchodzić w grę jeszcze inne czynniki."[20]. Jeśli karygodny uczynek był widziany przez osoby spoza grona Świadków, grzesznik zostaje wykluczony ze społeczności. Jednak, gdy nikt obcy tego nie widział, wystarczy tylko upomnienie[21].

Marketing religijny

Popieranie pokoju współcześni ludzie potrafią docenić jak żadną inną wartość. Niewątpliwie Świadkowie Jehowy są pod tym względem konsekwentni "gdyby na ziemi żyli tylko Świadkowie, nigdzie nie doszłoby do wojny".[22] ...Ale co w sytuacji, gdy nie wszyscy zechcą być Świadkami Jehowy? Na to odpowiedzi brak.

Próbują prezentować się jak pierwsi chrześcijanie, którzy mają opinię najwierniejszych uczniów Chrystusa. Próbują dowieść, że przypominają starożytnych wyznawców Chrystusa. Do wspólnych cech ma należeć wspomniane wyżej odrzucenie rzemiosła wojennego[23], głoszenie swojego orędzia po domach[24], odrzucenie bałwochwalstwa[25], spotykanie się z krytyką i odrzuceniem[26], a nawet męczeństwo[27]. Rzekomych podobieństw Świadków Jehowy do starożytnego chrześcijaństwa jest znacznie więcej, jednak argumentacja jest jeszcze bardziej dyskusyjna[28].

Z publikacji Towarzystwa Strażnica, dowiemy się, że również w miłości, jedności i przestrzeganiu zasad moralnych Świadkowie nie mają sobie równych. Nie wszyscy się jednak zgadzają z ich "niebywałą siłą moralną"[29], ponieważ "w rzeczywistości sekta ta jest religią hipokryzji, bo pod pozorami zewnętrznej czystości poznałam tam alkoholików, zboczeńców seksualnych, nałogowych palaczy, złodziei, wszystko to oczywiście w ukryciu"[30]. Okazują sobie wzajemną miłość[31], jednak chyba najbardziej gorliwą wobec początkujących: "...mamy polecenie okazywania najmłodszym badaczom Biblii jak najdalej posuniętej grzeczności po to, by się im przypodobać, by ich w pewnym sensie zauroczyć"[32]. Natomiast niewątpliwa jedność Świadków jest jednak wymuszona ścisłą kontrolą opartą na donosach[33].

Mimo że Świadkowie Jehowy na wzór ponoć starożytny "trzymają się z dala od świata"[34], bardzo zabiegają o pozytywną opinię ludzi z zewnątrz. Pozostawią idealny porządek po tłumnych zjazdach na stadionach i w innych miejscach publicznych[35]. Podkreślają swoją rzetelność i uczciwość w płaceniu podatków[36], a także posłuszeństwo w przestrzeganiu przepisów drogowych[37], pragną uchodzić za najbardziej lojalnych obywateli[38]. Wobec tego, jak sami wnioskują, społeczeństwa mogą tylko skorzystać na obecności Świadków[39].

Tomasz Czyżewski

Kolejnymi zasadami psychologicznego oddziaływania na ludzi, wg Cialdiniego są reguły autorytetu i społecznego dowodu słuszności. Zobacz czy u Świadków Jehowy też je znajdziemy: Siła autorytetu


[1] Cialdini R., Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka, Gdańsk 2009.

[2] Zob. m.in.: Huber Ch., Mowa Ciała. Jak Ważne Jest Pierwsze Wrażenie, Warszawa 2008; Boothman N., Przekonuj i zdobywaj zaufanie w 90 sekund, Warszawa 2009.

[3] Cialdini R., Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka, Gdańsk 2009, s.185-223.

[4] Hassan S., Psychomanipulacja w sektach, Łódź 1999, s.70.

[5] Nasza Służba Królestwa, nr 3/2000, s.1.

[6] Nasza Służba Królestwa, nr 3/2000, s.1.

[7] Człowiek poszukuje Boga, Nowy Jork 1994, s.361; Strażnica, nr 13/93, s.18-23.

[8] Przebudźcie się!, nr 1/93, s.27; Przebudźcie się!, nr 17/93, s.32; przekona nawet nieuprzejmych domowników- Rocznik Świadków Jehowy 1994, Nowy Jork 1994, s.54-55.

[9] Trzydzieści dwa lata w niewoli ?Strażnicy?, Effatha nr 5-6/94, s. 116.

[10] Człowiek poszukuje Boga, Nowy Jork 1994, s.361.

[11] Strażnica, nr 12/91, s.26.

[12] Strażnica, nr 20/91, s.12. Duch Święty dla Świadków Jehowy nie jest trzecią osobą Boża, a jedynie atrybutem Jehowy, używają zatem małej litery.

[13] Strażnica, nr 16/92, s.14.

[14] Zorganizowani do pełnienia naszej służby. Poradnik dla teokratycznej służby kaznodziejskiej, Nowy Jork 1990, s.130.

[15] Zorganizowani do pełnienia naszej służby. Poradnik dla teokratycznej służby kaznodziejskiej, Nowy Jork 1990, s.130.

[16] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.163.

[17] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.163.

[18] Zorganizowani do pełnienia naszej służby. Poradnik dla teokratycznej służby kaznodziejskiej, Nowy Jork 1990, s.130.

[19] Zorganizowani do pełnienia naszej służby. Poradnik dla teokratycznej służby kaznodziejskiej, Nowy Jork 1990, s.130.

[20] Zważajcie na siebie samych i na całą trzodę, Nowy Jork 1991, s.97.

[21] Bergman J.R., Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne- oprac. przez T. Połgenska fragmentów książki The mental health Jehovah?s Witnesses, USA 1987, w tłum. K. Słupskiego, Słowo Nadziei nr 29/97.

[22] Przebudźcie się!, nr 21/94, s.7.

[23] Przebudźcie się!, nr 21/94, s.6; Strażnica, nr 13/93, s.15.

[24] Strażnica, nr 2/91, s.14-15.

[25] Podobieństwo może się wydać naciągane z powodu braku współczesnych pogańskich posągów. Dlatego Świadkowie bałwochwalstwem nazywają działalność polityczną, a nawet patriotyczną- Człowiek poszukuje Boga, Nowy Jork 1994, s.93-94.

[26] Strażnica, nr 13/93, s.5-6.

[27] Wspaniały finał Objawienia bliski!, Nowy Jork 1993, s.42, 101.

[28] Świadkowie mają więc, podobnie jak dawniej, nie wierzyć w Trójcę- Strażnica, nr 20/93, s.28-29; nie obchodzić Bożego Narodzenia- Strażnica, nr 24/94, s.4; posługują się imieniem Bożym- Strażnica, nr 21/93, s.30-31; itd.

[29] Strażnica, nr 4/94, s.6.

[30] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.288.

[31] Strażnica, nr 8/91, s.31

[32] Delporte Ch., Świadkowie Jehowy. Ofiary mówią, Warszawa 2003, s.102.

[34] Strażnica, nr 13/93, s.3-7.

[35] Cytują dyrektora teatru, który wyraził uznanie dla Świadków Jehowy za czystość, Strażnica, nr 1/94, s.7.

[36] Strażnica, nr 22/94, s. 28; Biblia- słowo Boże czy ludzkie, Nowy Jork 1992, s.181.

[37] Biblia- słowo Boże czy ludzkie, Nowy Jork 1992, s.181-182.

[38] Biblia- słowo Boże czy ludzkie, Nowy Jork 1992, s.182.

[39] Strażnica, nr 9/2002, s.18.

Share on Facebook
Comments (5)
Obłuda
1niedziela, 27, maj 2012 22:41
Bozena
Jak bardzo obłudni sa ci ludzie,wiedza dokladnie członkowie ich rodzin,ktorzy zrezygnowali z członkostwa w tej sekcie.Okrutny ostracyzm dotyka bezwzglednie żony,ktore podobno wczesniej były kochane i szanowane.Po opuszczeniu Organizacji sa czasem nazywane "diabelskim pomiotem"i traktowane jako persona non grata.Ale ,co najbardziej bolesne,czesto musza ulegać swoim "panom"w swiadczeniu usług np seksualnych,bo ci kabotyni nie moga nawet uprawiac masturbacji,ani tym bardziej miec cos"na boku",a dolegliwości prostaty daja o sobie znać.Bolesny to temat,szczegolnie ten rozpad emocjonalny rodziny,gdzie wszyscy cierpią,bo sekta bardzo dzieli i rozbija rodziny i za to powinna być karana.
...
2poniedziałek, 28, maj 2012 15:36
Tomasz
Niestety obrzucanie obelgami przez tych "religijnych" ludzi musi boleć chyba bardziej niż od tych, którzy nie udają poświęcenia się Bożym sprawom. Dzielenie rodzin, o czym Pani pisze i czego Pani doświadczyła na własnej skórze, jeszcze lepiej świadczy o prawdziwych owocach tej religii. Czyż nie "po owocach ich poznacie"?
znam św jehowy i są oszustami i tylko pokazują jakim są dobrymi
3wtorek, 26, marzec 2013 15:39
andreas
oszukują państwo nie płacą podatków zusów oszukują klientów wystawiają rachunki a potem je niszczą aby nie płacic podatków pracują na czarno i zatrudniają bez umowy >TACY SA UCZCIWI >>>>
psychomanipulacja
4piątek, 01, sierpień 2014 18:58
karolina
wszystko się zgadza :( Byłam Świadkiem 14 lat, w tym 12 tzw pionierką- odebrałam godziny szkoleń, w tym szkoleń przeznaczonych tylko dla pionierów (głosicieli pełnoczasowych), więc wiem, co mówię. Powiem Wam tylko, że przez te lata nie zdawałam sobie sprawy, że jestem uczona psychomanipulacji... (tak to sprytnie się odbywa). Uczono mnie, że te szkolenia prowadzenia rozmów są dla dobra ludzi, że przecież chodzi o ratowanie ich życia, więc trzeba robić to umiejętnie... Uświadomiłam to sobie dopiero, gdy sama pod wpływem narzuconego trybu życia nabawiłam się poważnych zaburzeń emocji, byłam na granicy samobójstwa, na szczęście ludzie spoza organizacji stanęli na głowie, by mnie ratować, trafiłam na terapię jedną, potem drugą i zaczęłam otwierać oczy, ale to już inna długa historia... dziś gdy widzę głosicieli, współczuję im, bo sami są manipulowani i nawet sobie nie wyobrażacie, ilu z nich zmaga się z zaburzeniami emocji, ale tego nie pokazują, bo mają uchodzić za szczęśliwy lud...
nikt nic nie pisze o katolikach?
5piątek, 12, wrzesień 2014 12:47
Suzi
aha...bo o nich wszędzie głośno-radio, telewizja / przemoc, pornografia, przekleństwa, alkoholizm / religijność dnia siódmego, ignorancja dla proroctw z pism / boskie milczenie o swojej wiarze

Loading

Znajdź nas na facebook'u