Ośmielam się dopiero teraz przedstawić Wam ozdobę naszej Pracowni Dialogu. Drzewko, wraz z drugą podobną rośliną przywiozłem z Gdańska na początku sierpnia. Zatem, jeśli do tej pory przetrwało jest szansa, że jeszcze trochę pożyje. I o to chodzi. Bonsaie - a mam nadzieję wyhodować z nabytych roślin takie właśnie formy - żyją bowiem długo. Mówiąc w skrócie tyle, co drzewa, ponieważ są to w istocie zminiaturyzowane drzewa. Znane są obecnie bonsaie ponad stu letnie. Czy i mi się uda tak sędziwy wiek uzyskać?

Ale żarty na bok... Życzę drzewku jak najlepiej. Oprócz kibicowania, mam też zamiar dołożyć wszelkich starań pielęgnacyjnych, jakich wymaga ten rodzaj hodowli. A nie jest ona prosta - odpowiednia mieszanka na podłoże jest tak przepuszczalne, że roślinę trzeba codziennie podlewać, do tego dodajmy przesadzanie oraz zabiegi upiększające, na które przyjdzie jeszcze czas, mianowicie przycinanie, drutowanie, tzw. uszczykiwanie w celu osiągnięcia właściwej formy. Na razie musiałem drzewko przesadzić, bo już drugi ślimak wyszedł z ziemi. Więcej ich już jednak nie było i mam nadzieję, że nie będzie, bo podobno smakują im korzenie.

Jak zauważyliście musiałem mocno wejść w temat, żeby była jakakolwiek szansa na sukces. Ale za to rodzi się nowe, ciekawe hobby.

Share on Facebook

Loading

Znajdź nas na facebook'u

Komentarze