Zastanawia defilada 280 rosyjskich ciężarówek - tzw. konwój humanitarny - które powoli jadą z Moskwy na Ukrainę. Wszystkie pięknie pomalowane na biało, a kierują nimi młodzi mężczyźni w tych samych, piaskowych i pozornie cywilnych ubraniach. Co to znaczy, że Putin udziela pomocy w tak spektakularny sposób?

Jadą setki wozów, których wojskowy charakter jest ledwie pobieżnie maskowany, a cały świat podziwia tę demonstrację przez trzy dni. Niektórzy już mówią o zmianie wizerunku kremlowskiego satrapy, którego PR, po zestrzelenie malezyjskiego samolotu legł w gruzach. Tylko, że jest to myślenie zachodnich polityków, dla których postrzeganie przez wyborców jest sprawą życia i śmierci. Natomiast Putin udowodnił, że kwestie "życia i śmierci" traktuje dużo bardziej dosłownie. To raczej pobożne życzenia zachodnich komentatorów każą im widzieć w tym geście próbę odbudowy wizerunku. Oni chcieliby żeby tak było. I może dlatego konwój podróżuje tak długo. Początkowo przecież była próba przekroczenia ukraińskiej granicy. Stanowcza interwencja zachodnich polityków, w tym Obamy, powstrzymała całą akcję. Zatem imperator zmienił radykalnie taktykę. Stworzył sytuację, żeby powstał nacisk społeczny, jeśli nie wprost usprawiedliwiający "humanitarną pomoc", to przynajmniej dostrzeżenie chęci zmiany wizerunku.

Poroszenko, prezydent Ukrainy już uległ temu naciskowi, zgadzając się na rosyjskie wsparcie, chce jedynie przeładowywać ciężarówki. Spodziewa się pewnie w rosyjskich wozach składanych czołgów. Ale przecież to tak być nie musi. Może chodzi o ludzi, którzy jadą pomóc separatystom militarnie? A może jest planowana prowokacja, by armia putinowska mogła interweniować?

Pamiętając, że Putin jest psychopatą, musimy wiedzieć, że z pewnością nie cofnie się przed manipulacją. Jednak niekoniecznie po to, by ratować swoją twarz. Tak myśli co najwyżej cynik. Władca Wszechrusi to grubszy kaliber. On przede wszystkim chce wygrać i ma gdzieś, jak to będzie widziane. Ten konwój jedzie po to, by wygrać wojnę, choć nie wiemy jeszcze w jaki sposób.

2014-08-13

Share on Facebook

Loading

Znajdź nas na facebook'u